Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z niepokojem w związku przez obecność byłych partnerów w mediach społecznościowych?

Jestem w związku z dziewczyną od 7 miesięcy. Nie wiem, jak to określić. Jestem zaniepokojony tym, że ma na swoim profilu FB relację z byłym „kochankiem” – relacja została zakończona przez niego, bo dowiedziała się żona. Nie polubiła jej zdjęć, ale raz na jakiś czas pisze do niej na WhatsAppie z prośbą o kontakt – typu: „daj znać, żyjemy?”, „czy jesteś szczęśliwa?”. Ufam dziewczynie, ale trudno mi się pogodzić z tym, że zakochany w niej facet się kręci obok. Byliśmy na wspólnej imprezie, szukał kontaktu, ona go odtrącała, ale on nie daje za wygraną, widać, że ją kocha. Spytałem, dlaczego ma go na FB, powiedziała, że i tak on nie kontaktuje się tą drogą, tylko pisze na WhatsAppie, ale ona nie odpisuje. To fakt. Kocha mnie i tego jestem pewien na 120%. Jednak gdy spytałem, dlaczego go nie usuniesz, to odpisała, że to by było dziwne, że pomyślałby, że jest nienormalna. Jak to odbierać…? Nie przejmować się? A przyznam, że jestem człowiekiem, który analizuje, boi się, mimo że jej ufam — nie ufam temu facetowi.

User Forum

McA

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Najpierw zweryfikuj, czy kontakt z byłym partnerem rzeczywiście stanowi realne zagrożenie, a nie jest to jedynie Twój lęk. Porozmawiaj z partnerką w stylu „ja‑komunikatu” (np. „Czuję niepokój, gdy widzę, że nadal macie kontakt. Czy możemy ustalić granice, które będą dla nas obu komfortowe?”). Wspólnie określcie zasady i po kilku tygodniach oceńcie, czy obie strony czują się lepiej. Jeśli niepokój utrzymuje się i wpływa na codzienne funkcjonowanie, rozważ sesję ze specjalistą, aby przepracować ten temat i wzmocnić regulację emocji.

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć :) Rozumiem, że to Cię stresuje. Spróbuj spojrzeć na jej zachowania i reakcje, a nie jego. Ona go odtrąca, nie odpisuje, nie ukrywa kontaktu, wybiera Ciebie. To ważne sygnały. To, że go nie usuwa z Facebooka, nie musi oznaczać nic poważnego, ale warto, żebyś z nią o tym porozmawiał np. "To mnie dotyka, co możemy zrobić, żebyśmy oboje czuli się ok?" zamiast po prostu  "usuń go z fb". To otwiera, a nie stawia pod ścianą. Warto, żebyś zastanowił się, czy gdybyś patrzył tylko na jej czyny, miałbyś powód do obaw? Pozdrawiam Cię,

 

Justyna Bejmert

psycholog

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To, co Pan czuje, jest całkowicie zrozumiałe (sytuacja, w której były kochanek wciąż się odzywa, a dziewczyna ma go na profilu, naturalnie budzi niepokój). I nie ma w tym nic przesadzonego ani „zbyt analizującego”. To po prostu ludzkie. Jednocześnie z tego, co Pan opisuje, wynika, że ona naprawdę nie podtrzymuje z nim kontaktu, odtrąca go, nie odpisuje i jasno komunikuje, że wybiera Pana. To ważne. Jeśli chodzi o jej niechęć do usunięcia go z Facebooka, to dla wielu osób takie gesty są niezręczne, „zbyt ostre” albo kojarzą się z dramatem. Ona może po prostu nie chcieć robić czegoś, co wyglądałoby na konflikt, nawet jeśli emocjonalnie nie ma z nim już nic wspólnego. Nie musi to świadczyć o uczuciach do niego. Może Pan jednak spokojnie powiedzieć jej, że nie chodzi o kontrolę, tylko o Pana poczucie bezpieczeństwa i o to, że jego wiadomości są dla Pana trudne. Warto wyrazić to w formie:
„Nie proszę, żebyś robiła coś wbrew sobie, ale chcę, żebyś wiedziała, że jego obecność obok naszej relacji jest dla mnie stresująca. Może znajdziemy sposób, żeby oboje czuć się z tym komfortowo?”

Najważniejsze jest to, jak ona się wobec niego zachowuje, a z Pana opisu wynika, że jasno stawia granicę.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

 

3 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam,

jesteście "młodym" związkiem. Łączy Was więcej zauroczenia niż dojrzałego uczucia, uczucia opartego na mocnym fundamencie, którym jest i przyjaźń i zaufanie. To, że taka sytuacja, którą opisujesz, niepokoi cię, jest zrozumiała. Obawiasz się o Wasz związek, mimo, że dajesz mu aż tyle procent doskonałości. Porozmawiaj ze swoją dziewczyną i powiedz jej, jak się czujesz, gdy wciąż wokół niej orbituje były partner. Dopytaj, czy nie mogłaby zrezygnować z tych kontaktów, bo mocno ci to przeszkadza. To, że nie nie ufasz temu panu to oczywiste, bo jego zamiary są i niejasne i w sumie niezbyt uczciwe. Skoro oni się rozstali, po co wciąż ją nagabuje. Męska rozmowa z Panem? Być może też, na horyzoncie nieco dalszym, ale nie wykluczałabym i tego. Ja chciałabym wiedzieć, dlaczego była kochanka dopytuje się o dobrostan i szczęśliwość mojego partnera. Ale to moja osobista refleksja.

Na ten moment, najbardziej rozsądne jest bardzo uczciwe porozmawianie z dziewczyną. Szanujcie siebie i swoje uczucia, bo inaczej związek nie ma szans na trwały.  

Życzę powodzenia

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

3 miesiące temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Myślę, że jest to przestrzeń na otwartą rozmowę, gdzie Pan mógłby otwarcie, spokojnie, bez atakowania czy podejrzeń opowiedzieć o swoich emocjach, jakie pojawiają się, gdy Pana partnerka kontaktuje się z ex. Z drugiej strony również mogłaby to być przestrzeń do otwartej rozmowy, wychodzącej z ciekawości - dlaczego to dla Pana partnerki ważne, żeby nie usuwać go z Facebooka. Myślę, że taka rozmowa nakierowana na zrozumienie swoich punktów widzenia, a nie na przekonanie do swojego stanowiska, mogłaby wnieść wartość do tej sytuacji.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

3 miesiące temu
Agnieszka Przygodzka

Agnieszka Przygodzka

Dzień dobry!

Twoje emocje w tej sytuacji są absolutnie zrozumiałe i zdrowe. To, że czujesz niepokój, nie wynika z braku zaufania, lecz z troski o relację i chęci zadbania o swoje poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego. Dajesz wyraźne sygnały, że zależy Ci na tej dziewczynie, że jesteś zaangażowany — i właśnie dlatego obecność byłego partnera w tle może wywoływać w Tobie napięcie. To naturalna reakcja, a nie przesadna zazdrość.

Zachowanie Twojej partnerki, choć może budzić Twoje obawy, wcale nie musi świadczyć o nielojalności. Może raczej wskazywać na to, że ma trudność w stawianiu granic wobec przeszłości — być może nie chce konfrontacji albo unika sytuacji, które mogłyby się wydawać „dramatyczne”. Z jej perspektywy ta relacja już nic nie znaczy, więc nie czuje potrzeby definitywnego zerwania kontaktu – co jednak dla Ciebie może mieć zupełnie inną wagę.

W takiej sytuacji ogromne znaczenie ma sposób, w jaki o tym rozmawiacie. Zamiast formułować zarzuty czy oceny, warto mówić o swoich emocjach i potrzebach — na przykład o tym, że czujesz niepokój, że chciałbyś, aby wasza relacja była przestrzenią jasnych i wspólnych granic. Taka rozmowa nie tylko wzmacnia bliskość, ale daje też partnerce szansę, by naprawdę Cię usłyszała — bez presji, bez obrony, bez walki.

Ważne jest również, abyście jako para wspólnie określili, co w waszym związku jest „w porządku”, a co zaczyna budzić napięcie. Każda relacja opiera się na wspólnych zasadach, które nie muszą być uniwersalne — ale powinny być wspólne. Jeśli oboje rozumiecie, czego potrzebujecie, by czuć się bezpiecznie i spokojnie, łatwiej będzie dbać o tę relację w sposób dojrzały i wzmacniający.

Powodzenia!

3 miesiące temu
Patrycja Kubka

Patrycja Kubka

Dzień dobry,

Widzę, że mierzy się Pan z trudną dla Pana sytuacją. Rozumiem, że może Pan odczuwać zaniepokojenie w związku z obecnością osoby trzeciej blisko Pana partnerki. Poczucie zaniepokojenia i czujność w stosunku do partnerki mogą wiązać się właśnie z tym, co pisze Pan na końcu, czyli z takim Pana stylem funkcjonowania. Kiedy jednak ta sytuacja zaczyna Pana męczyć, staje się powodem kłótni, dużo Pan o tym myśli, wtedy należy się przyjrzeć własnym przekonaniom na temat siebie i związku. Nie mamy dużego wpływu na czyjeś zachowanie, ale możemy pracować nad sobą i nad tym, jak to na nas wpływa i co z tym zrobimy.  Można też popracować nad komunikacją, próbować rozmawiać o tym,  na czym Panu zależy i jakie ma Pan oczekiwania w związku. Ma Pan prawo do wyrażania własnych potrzeb, należy jednak pamiętać, aby unikać presji, wymuszania decyzji i ograniczania partnerki. 

 

Pozdrawiam, życzę wszystkiego dobrego, 

Patrycja Kubka, psycholog TSR,

3 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Pana niepokój jest zrozumiały, zwłaszcza gdy pojawia się osoba trzecia, która nie odpuszcza kontaktu. Zachęcam do akceptacji własnych emocji i otwartej rozmowy z partnerką o swoich obawach, bez oskarżeń. Ważne jest, by jasno określić swoje granice i potrzeby, jednocześnie szanując autonomię drugiej osoby. Zaufanie buduje się przez szczerość i wzajemne wsparcie, nawet jeśli pojawiają się trudne uczucia. Proszę pamiętać, że takie sytuacje można przepracować i znaleźć rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla obu stron.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

3 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

To, co Pan opisuje, jest dla wielu osób naturalnym źródłem niepokoju. Kiedy w życiu partnerki pojawia się ktoś, kto wciąż próbuje nawiązywać kontakt, wysyła sygnały zainteresowania i był kiedyś ważną osobą — trudno przejść obok tego obojętnie. Zwłaszcza jeśli sam Pan raczej działa czujnie i uważnie. Jakie potrzeby kryją się za Pana lękiem? Czy bezpieczeństwo w relacji? Jakie uczucia jeszcze się pojawiają oprócz lęku, gdy Pan myśli o sytuacji? Proponuję zastanowić się nad tym, co oznacza dla Pana zaufanie w relacji? Czego ono dotyczy, w jakich sprawach jej Pan ufa? Na ile zaufanie dotyczy zachowań partnerki? Co Pana obawy mówią o Pana poczuciu wartości? Jak partnerka może Panu pomóc, wesprzeć w Pana obawach? Co to mówi o stosunku partnerki do tamtej relacji, jeśli nie chce go usunąć z kontaktów? Po co Panu ufać lub nie ufać byłemu skoro ufa Pan jej i ma Pan pewność, że kocha?

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy uda się jeszcze naprawić ten związek?
Czy uda się jeszcze naprawić ten związek? Od prawie 4 lat jesteśmy razem. Mam 34 lata, a partnerka jest 3 lata starsza. Sytuacja jest dziwna. A mianowicie mieszkamy razem od 3,5 roku i mieliśmy dużo pięknych, słodkich chwil i tez cichych dni. Wynajmuje mieszkanie i opłacam rachunki, ona płaci częściej za zakupy/jedzenie. Wiele rzeczy nam pasowało, podejście do życia, odkrywanie siebie, charaktery, humor, podobne zainteresowania, jak i oddzielne hobby dla równowagi, czy uczenie się czegoś nowego w prowadzeniu "domu". Lecz gdy przychodzi do tematów poważnych o przyszłości(ślub, chęć potomstwa, staranie o nowe mieszkanie czy dom, planowanie wakacji...takie dojrzałe tematy) to pokój sie rujnuje. Kocham ją i wydaje mi się, że ona mi mówi "Kocham cie" z przyzwyczajenia już przy każdej okazji jak mantra, codziennie. Ale czy robi to, bo tak wygodnie czy tak czuje, nie mam pojęcia. Częściej teraz zachowuje się jakby mieszkała w hotelu... praca, jedzenie, drzemka, książka/muzyka/internet, jedzenie, sen, praca... Przez te lata nie miała ochoty nic zmienić w mieszkaniu, od czasu do czasu jakiś mebel czy fotel kupiłem i pytałem, czy coś potrzebuje, to słyszałem "nie wiem, chyba nic" nawet stare rozwalające łóżko jej nie przeszkadza. Nie ma też ochoty pomóc planować wakacji, bo nie ma pomysłu. Nie jestem w stanie po wielu próbach delikatnych nawet rozmów, wyciągnąć czego ona oczekuje od tego związku. Teraz życie z nią wygląda jak pasmo rozpraszaczy od poważnych tematów, "nie teraz, nie wiem, nie myślałam o tym, nie pytaj mnie o to teraz, zaraz jadę do pracy, albo jestem po pracy, możemy o tym nie mówić itp" albo nagły gniew i ucieczka do książki/muzyki+alko. Jestem cierpliwy i daje jej czas i dni do namysłu, ale w środku mnie zżera, że po takim czasie partnerka dalej "Nie wie" albo "nie wie co ma mi odpowiedzieć". Bo z pracą u niej różnie, bo niby sie stresuje pracą, w miedzy czasie uważa ze wszyscy ludzie są źli i wolałaby pracować gdzie indziej, wiec zmienia prace co kilka miesięcy, ale wszędzie jej nie wygodnie, bo to rano trzeba wstawać, bo to na drugiej zmianie wieczorem wracać... wiec najlepiej jakbym ją woził do pracy i z powrotem, bo jej się nie chce tramwajem, bo ludzie są dziwni. Przez co się nie wysypiałem często i jej to nie przeszkadzało, bo wyśpie sie po pracy. Prawka też nie chce się jej robić. Wszystko, co ma zrobić, jakąś sprawę załatwić, ciągle przeciąga. Ale potrafi wydawać pieniądze bez problemu na nowe książki, jedzienie czy %. Zaczęła unikać znajomych, w sumie prawie zerwała kontakty, namawiam ją, żeby wróciła do tego, wróciła i zaczęła rozmawiać z ludźmi, chodziła na spotkania z dziewczynami. Powiedziała mi, że nie rozmawia z nikim w pracy, chociaż ludzie szukają z nią kontaktu to "nie będzie się zmuszać do rozmowy z innymi". Wspieram ją we wszystkim, lecz chyba straciła pewność siebie. Nie chodzimy już na spacery po lesie, plaży czy parkach, ale obok stawu, żeby mogła piwko wypić. W tym roku nigdzie na urlop nie pojechaliśmy, bo się jej nie chciało i z tego wszystkiego mi, na siłę, sie nie chciało nas ciagnąć gdzieś. I chociaż czekałem na ten urlop pół roku, miał być wypad we dwójkę nad jeziorko pod namiot/domek, to przesiedzieliśmy go w domu. I może zrobiło się jej za wygodnie i jest ze mną z przyzwyczajenia, dlatego nie ma motywacji i "co będzie to będzie". Ma to na mnie wszystko zły wpływ, źle sypiam i zaczynam się od niej oddalać albo ona ode mnie, też już zadaje sobie to pytanie. Nawet jak dalej mamy ciepłe chwile, to przyszłość jest jak za mgłą.
Jak radzić sobie z emocjonalną huśtawką w małżeństwie i brakiem dbałości ze strony męża?

Zacznę od tego, że być może ja mam ze sobą jakieś problemy a na pewno na tle psychicznym, ponieważ strasznie zostałam skrzywdzona rok temu przez męża, a w sumie przez samą siebie - dlaczego?
Mąż dosyć często stawiał, przez 20 lat bycia razem, na życie zawodowe - praca, praca i jeszcze raz praca. Rzadko miał czas dla mnie i dzieci, zazwyczaj bywałam z dziećmi samą w domu, ciągle pranie, sprzątanie, gotowanie, czekanie aż wróci do domu - niestety zmęczony, no i zero pożytku, wiadomo. 
Zaczęłam szukać towarzystwa ludzi, z którymi pogadam, wykorzystam czas jak mąż jest w pracy, nie tylko na szmatach i garach, ale by odzywać się do ludzi. I tak się stało, iż poznałam ludzi, nie do końca fajnych, bo takich, którzy spotykają się, aby plotkować o wszystkim i o niczym, którzy pili i ćpali. Wcięłam się w ten świat, zaczęło mi pasować, razem z nimi piłam, aż się rozpiłam. 
Zaczęłam wierzyć w to, iż moje małżeństwo się rozpada, mąż tylko praca, potem filmy i spać, a ja tak naprawdę nieważna, nie było czasu, aby porozmawiać czy super spędzić czas, nawet w sferze intymnej. Nie mieliśmy dla siebie czasu, oddalałam sie od męża i doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu. Miał dosyć moich schadzek, alkoholu i awantur. 
Popsułam sie strasznie, ledwo uszłam z życiem, chore serce, a teraz głowa popsuta przez alkohol, trauma jak mąż mnie zranił, mimo prośby wiele razy, że jestem - bądź ze mną, nie praca i praca. Rozumiem, nie ma ludzi do pracy, pieniążki potrzebne, ale można, jeśli sie chce, podzielić życie zawodowe, a prywatne - do męża nigdy to nie docierało. 
Uwielbia swoją prace po prostu. Kiedy tłumaczę, że wiecznie jestem sama, że tęsknie, nie mam do kogo sie odezwać, to jakby grochem o ścianę. Kiedy mnie wyrzucił, zaczęło do mnie docierać, co tak naprawdę w życiu jest dla mnie ważne, moje zdrowie, szczęście, prawdziwa miłość pożądanie, seks. Postanowiłam wszytko zmienić, poszłam na terapię odwykową, minął ponad rok nie piję, nie chcę, walczę z tym, żal mam do męża ogromny, lecz juz mniejszy. Wróciłam - nasze życie zaczęło się układać, chociaż mimo wszystko jakieś są przeplatane dni z męża strony. Potrafi raz pragnąć mnie, innym razem być chamski, kłamać, robić nadzieję a ja wierzę po prostu we wszystko. Że kochankę ma czy wdał się w romans, plotki poszły u niego w pracy, czemu zaprzeczał, lecz dziwne zachowania nie dają mi często spokoju. Raz czuły, kochany magia, przebudzenia w nocy zaczęło mi sie to podobać, że pożądam męża. Niestety zdarzają się sytuacje jak czegoś nie ma, a ja pożądam, w frustracji staję sie jakąś wredną i podłą osobą, wyzywam męża, robię dramy, ponieważ mam potrzeby czułości, on daje, ile może, nie mam co narzekać. Jedynie, co mnie rani i boli i wprawia o strach to to, jak mąż potrafi mnie krytykować, że jestem kretynką, pustą, głupią, nikt by ze mną nie wytrzymał, że przy mnie człowiek dostanie zawału, boi się spać itp. Następnego dnia albo od tak przeprosi albo nawet nie mówiąc, że to emocje nad nim górują. Nie wiem, co myśleć, jak popadnie w szał potrafił złapać mnie za gardło. 
Rzadko rozmawia o danych problemach, ostatnio jedyny temat rozmowy z mojej strony to jest sex, ponieważ widzę jak było kiedyś, a jak jest teraz i daje jasne sygnały mężowi, on nie słucha lub słucha jak zgaszone radio. Kiedy mówię za każdym razem słyszę od męża, że ta rozmowa go usypia. Nie mam z kim otwarcie porozmawiać, wygadać się - mam koleżankę, która zna dobrze mnie, jak i męża, jej zawsze mogę sie zwierzać i tak sie stało. 
Mąż dowiedziawszy się, że rozmawiałam z nią na nasze tematy, stwierdził, że gadam źle o nim i nagle atak nerwów - nie pozwolił do siebie podejść, odpychał. Mąż potrafi mi powiedzieć, że taki się staje agresywny przeze mnie, że ja z niego takiego robię, tłumaczę nie raz, że nie mam zamiarów, on uważa inaczej, że ja nie liczę się z nim, z jego potrzebami, a tylko patrzę na siebie. NIE, ja patrze na nas, on tego nie rozumie lub nie chce rozumieć. Sama chodzę do psychologa, jak i do psychiatry, biorę leki uspokajające, mąż kiedyś chodził ze mną na terapię małżeńską, pomogło, ale nie na długo. Teraz, kiedy proszę męża, aby też sam poszedł ze sobą, to stwierdza, iż jemu niepotrzebne, że jest zdrowy, że to ja jestem 'chora psychicznie' i powinnam się leczyć, lecz pytanie, z czego ja mam sie leczyć? Chyba z uczuć co do męża? Nie wiem, co mam myśleć. 
Mąż uważa, że tylko ja, żadna inna, że mnie tylko kocha, pożąda, a ja czasami tego nie odczuwam. Potrafi lekceważyć przykre słowa i z niczego nic sobie nie robi. Tak, jakby chciał sam, aby atmosferę popsuć. Raz dobrze, raz źle, nie chce komunikować sie, po prostu można ująć: tak dużo mówi, obiecuje, a mało robi, żąda, abym to ja jego podczas snu tuliła i zaczepiała, kiedy tylko chce, a kiedy to zrobię to dostaję kosza. 
Jestem smutna, nie wiem czy coś gra czy próbuje mnie wykończyć psychicznie, choć zaprzecza. Co mam myśleć i co robić? Odpuścić męża? 

Witam. Rozstałam się z dziewczyną, ciągle o niej myślę, chciałabym przestać.
Witam. Rozstałam się z dziewczyną, ciągle o niej myślę, chciałabym przestać. Pije 3 tydzień alkohol, czasem też nie mam ochoty żyć.
Żona nie akceptuje odwiedzin moich rodziców, dochodzi do awantur.
Mam dość nietypowy problem w związku, z którym nie mogę sobie poradzić. Mianowicie, jesteśmy parą od 13 lat, z czego od roku małżeństwem. Odnoszę wrażenie, że po ślubie problem stał się jeszcze bardziej przytłaczający. Chodzi o wizyty moich rodziców i rozmowy z nimi. Za każdym razem, gdy moi rodzice chcą nas odwiedzić mam w mieszkaniu sporą awanturę, dochodząca do szantażów na zasadzie nie będę nic robiła dla twoich rodziców, pojadę do moich, nie będzie mnie te 2 dni, odwołaj wizytę, jeżeli ci na mnie zależy etc, używa słów typu 'masz to zrobić, zrób to'. Rodzice odwiedzają nas rzadko, ponieważ mieszkają oddaleni o prawie 500km. Przyjeżdżają tylko na weekend (w piątek wieczorem, w niedziele rano wyjeżdżają). W tym roku odwiedzili nas 4 razy, w zeszłym 1 raz. Za każdym razem miałem awanturę, po której chciałem to wszystko zakończyć. Powody agresji są zazwyczaj te same - bo to zły termin, bo teraz jej nie do tego (moje urodziny, jej urodziny, wakacje, rocznica ślubu, święta kościelne). W tym roku zrobiła mi awanturę, za to, że rodzice przyjechali na moje urodziny. Podobnie jest, jeżeli co jakiś czas rodzice zadzwonią telefonem. Dodam, że ona do swoich dzwoni każdego dnia, mieszkają oddaleni od nas o 50km i widzimy ich praktycznie w co drugi weekend. Nie widzi w tym żadnego problemu i nie chce tego zmieniać, jeżeli zaproponowałem, że będziemy ich widywać tyle samo razy, co moich. Na przyjazd moich nie wymagam od niej niczego, oprócz normalnego zachowania i kultury. Posprzątam i ugotuje sam. Wystarczy, że będzie się miło zachowywała, ale i z tym różnie bywa. Zazwyczaj cały weekend spędza siedząc na telefonie i oglądając koty na instagramie. Nie wiem już jak do tego podejść i co o tym sądzić.
Przeszłe słowa babci zostały we mnie tak silnie, że żyję w strachu przed jej oceną. Nie daję już rady.
Witam, mam problem, mianowicie ja mieszkam z babcią i mam ogromny problem z przeszłością. Wiem, że najlepszym wyjściem byłoby się od niej wyprowadzić, ale nie mogę, nie mam gdzie, ani za co, no więc może da się to rozwiązać w inny sposób. To zdarzyło się chyba w 2017 roku, a może w 16, dokładnie nie pamiętam, a zatem około 6 lat temu, wtedy tylko dlatego, że ja, jak to młody chłopak, nie zawsze robi mądre rzeczy, glośno sztucznie bekałem, no tak lubiłem i ona w pewnym momencie zareagowała ogromną złością, krzykiem, nazwała mnie zboczeńcem i że jak taki zboczony jestem to, żebym sobie dziewczynę znalazł - tamte słowa zabolały mnie bardzo, tak że po dziś dzień boje się chodzić do łazienki, do pokoju nie zamykam drzwi, bo skoro "jestem zboczeńcem" to nie wiadomo, co ja tam robię, po prostu notorycznie mam wrażenie, że babcia mnie o coś podejrzewa i osądza, telefon też unikam głosu, bo jak w jakimś filmie czy bajce pojawią się podejrzane odgłosy no to właśnie wiadomo, że bym się bardzo bał, co ona pomyśli. Druga sytuacja zdarzyła się chyba jakoś tak samo też w tym okresie, o ile pamietam te wydarzenia odbyły się blisko siebie. Przyjechał mój brat i odebrał go jego ojciec, ja wtedy byłem w ostrym konflikcie z babcią i mój brat doniósł mi, że słyszał jak babcia jego ojcu mówi o mnie, że do niczego się nie nadaję, tylko na magazyn, to również bardzo mnie zabolało, od tamtej pory wszystko robię w tajemnicy po dziś dzień, nawet jak się uczę czy coś oglądam ukrywam się z tym ,jakby to była najbardziej strzeżona informacja świata, bo skoro "nadaje się tylko na magazyn" i mimo że te słowa były wypowiedziane około 6 lat temu, to mają wpływ na moje życie po dziś dzień. Ja jestem Katolikiem, wiem, że należy wybaczać i ja wybaczam świadomie, ale niestety jest jeszcze podświadomość, nad którą kompletnie nie panuję, nie wiem czy to trauma? Bo świadomie wybaczam, źle jej nie życzę, ale codziennie żyję w strachu, bardzo się jej boję, bardzo boję się powtórki z tamtych lat, a dodatkowo te słowa jakby zaprogramowany mnie tak, że zachowuję się tak, jak to opisałem. Tak jak mówię, codziennie marzę o tym, by się usamodzielnić, by zamieszkać samemu, modlę się o to, uczę się, ale bez efektów, stąd wiem, że mój cel - mieszkanie samemu- może nie zostać osiągnięty lub zostać, ale nie wiadomo za ile, a ja potrzebuję pomocy tu i teraz, bo jest mi bardzo ciężko wytrzymać. Z tego powodu reaguję obronnie, obrażam się na nią za byle co, cały czas tamte wydarzenia noszę w sercu i najmniejsze jej jakieś źle interpretowane przeze mnie słowo staje się u mnie powodem do potężnej złości podsycanej strachem przeszłością. Ja już tak nie chcę, wyprowadzić się raczej na razie nie mogę, jak więc dalej mam z nią żyć? Jak uwolnić sie od strachu???
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.